Kobieta                            
                                               
I tak jak ptak 
Dotykasz wiatr 
Słodyczy smak 
Poranny wiatr 
Wołasz mnie 
Wołasz mnie 
Wołasz mnie 
Wołasz mnie 
 
Każdego dnia 
Budzi mnie blask 
Dziś twoja twarz 
Kobiecy czar 
Wołasz mnie 
Wołasz mnie 
Wołasz mnie 
Wołasz mnie 
Płyta MYSLOVITZ 
 
  1. Kobieta (3:40) 
  2. Papierowe skrzydła (2:28) 
  3. Myslovitz (3:55) 
  4. Zgon (2:31) 
  5. Przedtem (3:56) 
  6. Krótka piosenka o miłości(3:33) 
  7. Maj (6:25) 
  8. Wyznanie (6:04) 
  9. Deszcz (6:33) 
10. Good Day My Angel (6:56) 
11. Moving Revolution (7:48) 
 
  
Papierowe skrzydła                      
             
 
Ptak swym życiem zachwycał go 
Codziennie marzył 
Poczuć wiatr na twarzy strach 
Przez chwilę wolnym być 
Zostawić list odpłynąć w dół 
Przez chwilę wolnym być 
 
Świat tak mocno ranił do krwi 
Już dłużej nie mógł 
Odszukał dach wysoki tak 
Dotykał białych chmur 
Jedwabny szal owinął sny 
Przez chwilę wolnym był 
 
Nie zatrzymany łagodnie upadł 
Nie zatrzymany łagodnie upadł 
 
Ptak swym życiem zachwycał go 
Codziennie marzył 
Poczuł wiatr na twarzy strach 
Przez chwilę wolnym był 
Zostawił list odpłynął w dół 
Przez chwilę wolnym był 
Poczuł wiatr na twarzy strach 
Przez chwilę wolnym był 
Zostawił list odpłynął w dół
Myslovitz 
 
Rozgarniam dłonią chmury 
Widzę twarz 
Nocną czerwień nieba 
Na skrzydłach ptaków 
W górę wznosi nas wiatr 
Kalejdoskop barw 
Kalejdoskop barw 
Barw kalejdoskop 
 
Wysoko nad nami 
Pojawia się blask 
Z półmroku z otchłani 
Wynurza się mgła 
 
Pukając w bramy raju 
Wzywam kwiat 
Biały kwiat tak 
Oboje w boskim lęku 
Stawiamy czas ponad czas 
Ponad czas 
Ponad czas 
 
Wysoko nad nami 
Pojawia się blask 
Z półmroku z otchłani 
Wynurza się mgła
 Zgon 
 
Gdy tłum murarzy się rozpłynie 
W rozgrzanych łóżkach swoich żon. 
Kto? się zanurzy aż po szyję, 
 
Uprzedzić zdoła własny zgon. 
Uprzedzić zdoła własny zgon. 
Uprzedzić zdoła własny zgon. 
Uprzedzić zdoła własny zgon. 
 
Gdy tłum murarzy się odwinie, 
Dzień ciężkiej pracy kończąc tak, 
Alkohol zwróci przeszłe chwile, 
 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon. 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon. 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon. 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon. 
 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon. 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon. 
Uprzedzić zdołasz własny Zgon.
 Przedtem 
 
Dlaczego nie można inaczej 
Patrzeć gdzieś w dal 
By dorosnąć 
Jak zwierzę w szumiącym lesie 
Nie było chyba takich potrzeb 
Przedtem 
 
Odchodzę w czapce niewidze 
Na skraj polany 
By dotrzeć na księżyc 
Widzę ja widzę 
Jak w uśmiech zamieniony w słońce 
Wysuszam promieniem twe łzy 
Tak byłem podekscytowany 
Niewyobrażalną próbą 
Tworzenia mgły 
 
Widzę ja widzę 
Jak w uśmiech zamieniony w słońce 
Wysuszam promieniem twe łzy 
 
Widzę ja widzę 
Jak w uśmiech zamieniony w słońce 
Zatykam nosy 
 
Widzę ja widzę 
Jak w uśmiech zamieniony w słońce 
Wysuszam promieniem twe łzy 
 
Widzę ja widzę 
Jak w uśmiech zamieniony w słońce 
Zatykam nosy
Krótka piosenka o miłości 
 
Jak nic znudzona światem 
Wyrzucasz do kosza wczorajsze 
sny 
Szaro nieśmiały dzień 
Zagląda spózniony przez zamknięte 
drzwi 
W nieprzemakalny płaszcz 
Ubierasz swe myśli nie mówiąc nic 
Przechodzisz obok znudzona 
Robiąc dobrą minę do pustej gry 
 
Ostatni raz 
Jak wolni kochankowie 
Ostatni raz 
Wtuleni w szarość gwiazd 
 
Ktoś zabiera cię kolejny raz 
Gdy już czuję że mogę cię mieć 
Strumień słów przerywa mi dzień 
Ferment myśli i ciała we mgle 
 
Ostatni raz 
Jak wolni kochankowie 
Ostatni raz 
Wtuleni w szarość gwiazd 
 
Ostatni raz 
Jak wolni kochankowie 
Ostatni raz 
Wtuleni w szarość gwiazd
 Maj 
 
Widzę cię każdego ranka 
W każdy dzień 
Twych włosów cień 
Ozdabia każdy mój sen 
Proszę spójrz na mnie choć raz 
By kwitnąć mógł mego życia smak 
 
Pozwól mi 
Być morskim piachem u twych stóp 
A gdy ujrzę ptak 
Odwiedz ze mną jego grób 
Zanim powiesz nie błagam zastanów się 
By zapach włosów twych ozdabiał każdy mój świt 
 
Jak ty tak ja 
Zmieniony w pył 
Ukrywam się 
Uciekam gdzieś tak w noc jak i w dzień 
Jak ty tak ja 
Nie pozwól mi 
Oddalić się zapomnieć 
 
Na wiosnę spójrz 
Na wiosnę w sercu mym 
Dosyć ciemnych chwil 
Dosyć długich zim 
Zamień ten płaszcz na ciepły słońca blask 
Nie pozwól by nasz ptak 
Zmarł 
 
Jak ty tak ja 
Zmieniony w pył 
Ukrywam się 
Uciekam gdzieś tak w noc jak i w dzień 
Jak ty tak ja 
Nie pozwól mi 
Oddalić się zapomnieć 
 
Jak ty tak ja 
Zmieniony w pył 
Ukrywam się 
Uciekam gdzieś tak w noc jak i w dzień 
Jak ty tak ja 
Nie pozwól mi 
Oddalić się zapomnieć
Deszcz 
 
Nadciąga deszcz 
Na ulicach pusto robi się 
Zapada zmrok 
A latarnie światłem gaszą mrok 
 
Cisza przed burzą przenika cały ciemny ląd 
Błyski na niebie rozpoczynają czarną noc 
Deszczowy dzień 
Deszczowa noc 
Jesienny sen 
Wtopiony w mrok 
Deszczowy dzień 
Deszczowa noc 
Jesienny sen 
 
Krople łez po ziemi płyną 
Dając szmer 
Drzewa i kwiaty w rytmie wiatru 
Kołyszą się 
Deszczowy dzień 
Deszczowa noc 
Jesienny sen 
Wtopiony w mrok 
Deszczowy dzień 
Deszczowa noc 
Jesienny sen
Good day my angel 
 
Good day my angel 
I'll great you with black and 
white 
What do you want more 
The days to short and the 
night belongs to us 
In my eyes you can see 
Fear of your future 
In my soul there's no shelter 
Under your wings shadow 
 
Good day my angel 
I can hear you knocking at my 
gates 
 
Good day my angel 
I can hear you knocking at my 
gates 
 
Do you bring today happines 
Or the ray may run to words 
the lie 
Spread your wings so that 
I would feel a piece of heaven 
Spread your wings so that 
I would feel no pain when I die
 
 
Good day my angel 
I can hear you knocking at my 
gates 
 
Good day my angel 
I can hear you knocking at my 
gates 
 
Spread your wings so that 
I would feel a piece of heaven 
Spread your wings so that 
I would feel no pain when I die
 
 
Good day my angel 
I can hear you knocking at my 
gates 
 
Good day my angel 
I can hear you knocking at my 
gates